polskasluzbazdrowia
  Amerykańska służba zdrowia
 
Mówienie o tym, że amerykańska służba zdrowia jest prywatna jest nieporozumieniem.

Jeśli wieżyć statystykom Amerykanie wydają rocznie 2,1 tryliona dolarów na system opieki zdrowotnej. Z danych OECD wynika, że jest to najdroższy system na świecie – 15,3 % PKB (w tym 7 % z pieniędzy publicznych, co stanowi 44,8 wszystkich wydatków na ten cel). Dla porównania najniższe wydatki na opiekę zdrowotną (wśród krajów OECD) są w Turcji i w Polsce (około 6% PKB). Tak więc pieniędzy w amerykańskim systemie nie brakuje. Widać to jeszcze wyraźniej analizując ilość środków przeznaczanych w przeliczeniu na każdego mieszkańca (per capita). W USA jest to 6014 dolarów a w Polsce zaledwie 808 dolarów. Amerykańska służba zdrowia jest – zwłaszcza pod względem innowacyjności – w światowej czołówce. W innych dziedzinach jednak, jak ogólny dostęp do służby zdrowia, znajduje się w nienajlepszej kondycji. W rankingu Światowej Organizacji Zdrowia Stany Zjednoczone znalazły się na 15. pozycji. Rocznie wydaje się tam 1,8 biliona dolarów na służbę zdrowia. Teoretycznie w USA obowiązuje rynkowy model opieki zdrowotnej, w którym tylko 40 proc. wydatków finansowana jest przez władze (federalne lub stanowe), a 60 proc. przez sektor prywatny - towarzystwa ubezpieczeniowe i bezpośrednie wpłaty od pacjentów. Koszty opieki medycznej w Stanach są bardzo wysokie w porównaniu do innych krajów (przykładowo: średnie koszty jednego dnia pobytu pacjenta w szpitalu - ponad 2 tys. dolarów, badanie typu PET/CT - 6 tys. dol.) Amerykańska służba zdrowia przoduje pod względem nasycenia technologiami medycznymi. Jednocześnie Stany Zjednoczone to jedno z nielicznych państw wysokorozwiniętych, gdzie bardzo duża liczba obywateli - ponad 40 milionów - nie posiada żadnego ubezpieczenia zdrowotnego. W systemie amerykańskim prywatne ubezpieczenia zdrowotne są oferowane głównie przez tzw. "organizacje zintegrowanych świadczeń zdrowotnych" (Health Maintenance Organizations). HMO pełni jednocześnie role ubezpieczyciela i dostawcy usług medycznych, ograniczając tym samym swobodę wyboru świadczeniodawcy przez pacjenta. Znaczące obniżenie kosztów usług oferowanych przez HMO upowszechniło tego typu działalność nie tylko na rynku amerykańskim, ale również w niektórych krajach europejskich. Większość ubezpieczeń prywatnych opłacana jest częściowo przez pracodawców. Większość dużych firm takie ubezpieczenia oferuje, natomiast z małymi pracodawcami bywa różnie, ponieważ ubezpieczenie pracownika nie jest obowiązkowe. Jeśli pracodawca nie oferuje ubezpieczenia zdrowotnego, można je wykupić samemu bezpośrednio w firmie ubezpieczeniowej, należy jednak pamiętać o następujących rzeczach:
 - w większości stanów firma ubezpieczeniowa może odmówić sprzedaży ubezpieczenia ze względu na historie medyczna, przebyte wcześniej choroby itp.
 - wystrzegać się należy firmy oferujących tzw. plany zdrowotne (health plans), nie zaś ubezpieczenie zdrowotne (health insurance). Plany zdrowotne oferują co najwyżej zniżki w niektórych placówkach medycznych, natomiast w przypadku poważnych chorób małe są szanse, aby taki plan pokrył wydatki związane z leczeniem. Jesli nie masz ubezpieczenia Misja nowojorskiej organizacji służby zdrowia New York City Health and Hospitals Corporation (HHC) jest zapewnienie opieki wszystkim potrzebującym, niezależnie od tego, czy stać ich, aby za nią zapłacić. HHC stworzyła nowy, charytatywny program opłat za usługi służby zdrowia, zróżnicowanych zależnie od możliwości finansowych.

Cechą, która wyróżnia system amerykański jest dobrowolność ubezpieczeń zdrowotnych (z wyjątkiem stanu Massachusetts gdzie od 2006 r. istnieje ustawowy przymus). Ponad 41 mln Amerykanów (w połowie tej liczby bardzo dobrze sytuowanych) nie jest ubezpieczona. Do tego dochodzi ogromna liczba nielegalnych imigrantów, którzy również nie są ubezpieczeni. Ponadto, większość ubezpieczonych musi dopłacać do usług (co-payment). W 1993 prezydentowi Clintonowi (i jego żonie, Hillary Rodham Clinton) nie udało się wprowadzić ustawowej kasy chorych i doprowadzić do powszechnego obowiązku płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne. Jednak czy system świadczeń zdrowotnych w USA można w ogóle nazwać prywatnym? W badaniu z 1992 roku, opublikowanym przez Instytut Hoovera pod tytułem "Nakłady a wydajność w służbie zdrowia" zauważono, że w 1910 roku 56 procent szpitali w Ameryce było nastawionych na zysk i znajdowało się w prywatnych rękach. Po 60 latach subsydiowania państwowych szpitali, liczba ta spadła do 10 procent. trwało to całe dziesięciolecia, ale już we wczesnych latach 90-tych rząd kontrolował prawie całą branżę szpitalną. Działalność niewielkiej liczby ocalałych prywatnych szpitali jest nadzwyczaj ściśle regulowana przez federalne, stanowe i lokalne rządy. Wiele (być może nawet większość) decyzji podejmowanych przez administratorów tych placówek musi być zgodna z wymogami legislatorów, a nie z wymaganiami płacących za usługi pacjentów. Wydawałoby się, że ten aspekt służby zdrowia zorganizowanej w USA na zasadzie motywu zysku powinien być częścią proponowanej reformy amerykańskiej służby zdrowia dyskutowanej w Waszyngtonie w senacie i w izbie deputowanych. Obecna dyskusja parlamentarna idzie w parze z intensywną działalnością lobbystów, którzy wydają dziennie ponad milion dolarów w celu zachowania obecnego systemu służby zdrowia w USA, opartej na motywie zysku.
 
Okazuje się, że w roku 2008 w USA program opieki społecznej nad emerytami tzw. Medicare wypłacił 50 miliardów dolarów za opiekę lekarską i pobyt w szpitalu przez ostatnie dwa miesiące życia emerytów amerykańskich. Jest to koszt większy niż budżet ministerstwa oświaty lub ministerstwa bezpieczeństwa tzw. Homeland Security. Obecnie, w przeciwieństwie do krajów europejskich, amerykańska służba zdrowia jest mieszaniną sektora publicznego i prywatnego. W 2004 36% kosztów leczenia pokrywały prywatne ubezpieczalnie ze środków dobrowolnie ubezpieczonych w nich obywateli, 15% pacjenci z własnych środków i 44% rząd federalny oraz rządy stanowe i lokalne z podatków nałożonych na mieszkańców. Powyższe statystki pokazują, że w przypadku Stanów Zjednoczonych ogromne środki (dwukrotnie większe niż we Francji) nie przekładają się w żaden sposób na jakość życia amerykańskiego społeczeństwa. Mało tego, jest ona (znacznie) gorsza, praktycznie od wszystkich krajów UE – nawet w Polska ma mniejszą umieralność noworodków (6,4 %) a wszystko pomimo ponad siedmiokrotnie mniejszych nakładów na opiekę zdrowotną. Nieporozumieniem jest twierdzenie, powtarzane jak mantra przez europejskie media, że w USA nie istnieje publiczny system opieki społecznej. Zgodnie z podpisaną przez prezydenta Lyndona B. Johnsona 30 czerwca 1965 roku ustawą o ubezpieczeniu społecznym (The Social Security Act of 1965), każdy mieszkaniec USA w wieku powyżej 65 lat, posiadający legalny numer ubezpieczenia społecznego (social security number), ma prawo do państwowej, nieodpłatnej opieki zdrowotnej. Podobna nieodpłatna opieka zdrowotna przysługuje wszystkim rodzinom amerykańskim, które wykażą, że mają na tyle niskie dochody, iż nie są w stanie opłacać prywatnych lub korporacyjnych składek ubezpieczeniowych. Ten program rządowy nazywa się Medicaid i wraz z programem dla emerytów Medicare jest zarządzany przez CMS (The Centers for Medicare and Medicaid Services) – oddział amerykańskiego Ministerstwa Zdrowia i Spraw Społecznych (HHS). Ze względu na starzenie się społeczeństwa amerykańskiego, narastający kryzys ekonomiczny i wysokie bezrobocie oba programy pracują obecnie pełną parą i pochłaniają 1/3 budżetu federalnego.





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 11 odwiedzający Warszawa 2010  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Apteka Internetowa