polskasluzbazdrowia
  Ocena publicznej służby zdrowia przez Polaków
 

Zdaniem ankietowanych Polaków w polskiej publicznej służbie zdrowia dzieje się bardzo źle.

W przeprowadzonym przez Europe Assistance we współpracy z Instytutem Badawczym Cercle Sante badaniu, tylko 2 proc. ankietowanych oceniło służbę zdrowia jako bardzo dobrą. 

Spośród wszystkich krajów, w których badanie zostało przeprowadzone (a były to Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania, Szwecja, Austria, Stany Zjednoczone i Polska) właśnie w Polsce mieszkańcy oceniają służbę zdrowia najgorzej. Aż 80 proc. twierdzi, że jest ona średnia bądź zła. Niewiele lepiej system opieki zdrowotnej oceniają Włosi (60 proc.oceniło go jako słaby lub średni) oraz Amerykanie (53 proc.).Na drugim biegunie znajdują się Austriacy, którzy w przeważającej większości są z opieki zdrowotnej w swoim kraju zadowoleni (86 proc.). Również Anglicy (70 proc.) i Szwedzi (69 proc.) nie mają się czego wstydzić i na służbę zdrowia nie narzekają prawie wcale.


 
Badani we wszystkich krajach wskazali (z wyłączeniem Austriaków), że w najgorszej sytuacji znajdują się osoby starsze, które dostęp do opieki zdrowotnej mają utrudniony. Również w tym zestawieniu najgorzej wypada Polska, gdzie aż 82 procent respondentów uważa, że system opieki oferowany osobom starszym jest średni bądź zły. Jedynie Amerykanie w tej kwestii mają zdania niemal równo podzielone (45 proc. - dobrze, 50 proc. - źle).



Nie może dziwić fakt, że Polacy w przeważającej większości negatywnie oceniają służbę zdrowia. Od kilkunastu lat jej sytuacja nie ulega poprawie, a i perspektywy nie są optymistyczne. Jednak poziom braku zaufania Polaków, a także rosnące obawy o ryzyko infekcji czy błąd lekarski, powinny być jasnym sygnałem dla rządzących, że poprawa sytuacji służby zdrowia jest niezbędna.

Aż 89 proc. Polaków przebadanych w ankiecie uważa, że największym zagrożeniem jest długi czas oczekiwania na wizyty i zabiegi. Rzeczywiście, w niektórych przypadkach pacjenci muszą wykazać się niezwykłą cierpliwością. Wina leży tu przede wszystkim po stronie nieefektywnego systemu, ale także po stronie pacjentów rejestrujących się po kilka razy na te same zabiegi.
Kolejnym zagrożeniem na jakie wskazują ankietowani jest jest ryzyko infekcji (76 proc.) oraz błąd lekarski (również 76 proc.). Te dane mogą nieco dziwić. To prawda, że czas oczekiwania na zabiegi jest irracjonalnie długi. Jednak stan szpitali i przychodni w ostatnim czasie bardzo się poprawił. Placówki medyczne są coraz lepiej wyposażone, regularnie remontowane lub odnawiane. Prywatne Zakłady Opieki Zdrowotnej również oferują pacjentom coraz wyższy poziom usług a podpisana umowa z Narodowym Funduszem Zdrowia wcale nie wpływa negatywnie na działalność konkretnej placówki. Ponad połowa Polaków (56 proc.) uważa, że głównym zagrożeniem dla właściwego funkcjonowania służby zdrowia jest brak wykwalifikowanych lekarzy. I nie chodzi tu o niekompetencję tych, którzy w Polsce pracują, ale raczej o tysiące lekarzy, którzy wyemigrowali od początku 2004 roku. Według różnych danych w latach 2004 - 2008 z Polski wyjechało ok. 6,5 tys. lekarzy.

Choroba polskiego systemu opieki zdrowotnej rzeczywiście wydaje się być nieuleczalna. Główny wirus to przede wszystkim brak pieniędzy, a raczej złe ich dysponowanie. Wydaje się, że pierwszą rzeczą, którą powinno się uregulować jest zintegrowany system informatyczny.

Osoby rejestrujące się w kilku placówkach na te same zabiegi, “lewe” zaświadczenia L-4, “lewe” recepty, to wszystko najpilniejsze do rozwiązania problemy. Na nic jednak zdadzą się wszelkie działania ministerstwa zdrowia, jeśli nie będzie możliwości kontroli tego, co w rzeczywistości dzieje się z pacjentem. 

Krokiem w dobrą stronę jest z pewnością przyjęty ostatnio pakiet ustaw zdrowotnych. Nowe regulacje dotyczą odszkodowań za błędy medyczne, likwidują Lekarski oraz Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Państwowy. Z punktu widzenia pacjenta, korzystną zmianą będzie możliwość rejestracji do lekarza przy pomocy internetu, monitorowanie on-line statusu w kolejce do lekarza czy też elektroniczne przypominanie o terminie wizyty. To jednak dopiero początek niezbędnych zmian, które w perspektywie mają szansę poprawić przede wszystkim wydajność służby zdrowia.

Dla wszystkich pacjentów, którzy mogą sobie na to pozwolić, alternatywą są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Należy jednak pamiętać, że prywatna opieka medyczna w Polsce nie gwarantuje jeszcze kompleksowej opieki. Skomplikowane operacje czy leczenie ciężkich chorób możliwe jest tylko w placówkach państwowych. Czy to ulegnie zmianie? Pewnie tak. Już powstają prywatne szpitale, gdzie zakres świadczeń jest coraz większy. Lekarze, mając gwarancję zatrudnienia i przyzwoitych zarobków, chętnie w takich placówkach podejmują pracę. Przekłada się to na jakość świadczonych tam usług, a co za tym idzie, stopniowe odejście pacjenta od państwowej służby zdrowia.

Czy w przeciągu dekady pogląd Polaków na służbę zdrowia może ulec zmianie? Miejmy nadzieję, że tak się stanie. Będzie to znaczyło, że wprowadzane z uporem (i oporem) zmiany choć w małym stopniu przyczyniły się do poprawy sytuacji. W przeciwnym razie, kolejki zamiast się skracać, będą coraz dłuższe, lekarze zamiast do kraju wracać, jeszcze częściej będą go opuszczać. Natomiast my, pacjenci, będziemy mieli okazję szlifować cechę charakteru, która jest tak mile widziana w przychodniach, szpitalach i gabinetach - cierpliwość.

Źródło: Serwis Bankier.pl



Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Opinia, 27.01.2011, o 14:09 (UTC):
Wynika z tego, że wcale nie jest aż tak źle

Komentarz pochodzi od anna, 26.11.2010, o 11:00 (UTC):
jak jest każdy widzi



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 11 odwiedzający Warszawa 2010  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Apteka Internetowa